Przedpiekle sławy raz jeszcze

Powiększ obraz
Otrzymaliśmy list od autora książki Przedpiekle sławy. Rzecz o Chopinie – Piotra Witta. Ponieważ zawiera on mnóstwo cennych informacji publikujemy go w całości i traktujemy jako swego rodzaju sprostowanie do artykułu zamieszczonego niegdyś na naszej stronie www. Poniżej wspomnianej korespondencji znajdą Państwo tekst, do którego w piękny i rzeczowy sposób się odnosi. 
  
Szanowna Pani Dyrektor
 
Na stronie internetowej Biblioteki w Józefowie znalazłem z przyjemnością bardzo zgrabne i rzeczowe omówienie mojej książki o Chopinie. Kawałek mego serca pozostał w Józefowie, gdzie miałem okazję w zaimprowizowanym odczycie opowiedzieć o moim odkryciu dotyczącym Chopina zanim jeszcze ukazała się książka. Dlatego jestem pewny, że nie odmówią mi Państwo wprowadzenia poprawki do rzeczonego omówienia.
Wspominacie na końcu o moim ojcu Zdzisławie Wittcie, że był oficerem ochrony w Ambasadzie RP w Paryżu przed wojną. Wiem, że nie wy jesteście odpowiedzialni za pomyłkę, ale red. Zygmunt Broniarek, który tak rzecz przedstawił omawiając w blogu moją poprzednią książkę . Chodzi o “Hotel de Monaco”. Napisałem ją po francusku i b.korespondent w Waszyngtonie władający, jak się zdaje lepiej angielskim błędnie ją odczytał.
W rzeczywistości mój ojciec kapitan  Zdzisław Witt pełnił dyżur w Sztabie Głownym w Warszawie  tego dnia 24 sierpnia, kiedy nadeszła tragiczna depesza z Paryża. Była nadana z gmachu ambasady polskiej w Paryżu (Hotel de Monaco) przez placówkę polskiego wywiadu działającą we Francji.
Depesza zawierała syntezę tajnych klauzul paktu Ribbentropp-Mołotow zawartego poprzedniej nocy. Była to pierwsza udokumentowana wiadomość o przygotowaniu przez Niemcy i ZSRR wspólnego uderzenia na Polskę. Podawała planowane daty napaści i datę spotkania obu armii na dawnej granicy rosyjsko-niemieckiej. Ojciec odebrał depeszę, podpisał ją po rozszyfrowaniu i doręczył kierownikowi Samodzielnego Refratu “Niemcy” o godz. 22.30. (Pepłoński s.325, oraz ss.200, 213, 214, 217)
Naturalnie depesza tej wagi nie była nadana przez oficera ochrony ambasady, który najprawdopodobniej nie wiedział nawet o jej istnieniu, lecz przez kierownika grupy wywiadu Polskiego na terenie Francji znanej pod nazwą “Lecomte”. Kierował nią przyjaciel ojca, kpt. Michał Baliński.
Mój ojciec nigdy nie pracował w ambasadzie w Paryżu. Był oficerem tzw. Samodzielnego Referatu “Zachód” Sztabu Głównego, czyli “głównej warszawskiej agendy wywiadu antyhitlerowskiego, czynnika dyspozycyjnego dla wysuniętych zewnętrznych placówek na zachodzie Europy.” (Gondek, s.92) Do jego kompetencji należały finanse Referatu, a ponieważ dobrze znał języki więc  “poza spełnianiem swych podstawowych obowiązków sprawował także funcję łącznika, kontaktującego się z przedstawicielami wywiadu francuskiego i brytyjskiego w Warszawie.”(Gondek, ss.93, 204, 209).
Więcej na ten temat można znaleźć w: [Leszek Gondek-Wywiad polski w Trzeciej Rzeszy. MON 1978] i  [Andrzej Pepłoński – Wywiad polski na ZSRR. Bellona 1996]
 
Red.Broniarek niczego już nie skoryguje, gdyż nie żyje.
 
Pozdrowienia z Paryża
 
Piotr Witt
 

Tekst naszego artykułu:

Piotr Witt – publicysta, historyk, eseista; w latach 70. był redaktorem działu sztuki dawnej w wydawanym w Warszawie czasopiśmie artystycznym „Sztuka”. Po likwidacji tego periodyku przed trzydziestu laty zamieszkał w Paryżu. Był komentatorem politycznym w redakcji polskiej Radia Wolna Europa. Począwszy od lat 80. do czasu zamknięcia tej rozgłośni wygłosił około 3 tys. komentarzy radiowych. Jest autorem monografii Vierge de Czestochowa, en tant q’une idée politique (Université de Lille, 1989), Hôtel de Monaco – Ambassade de Pologne (Flammarion, Paryż 2005).

Pierwsze  spotkanie z nowymi i odkrywczymi faktami dotyczącymi paryskich początków Chopina w Paryżu odbyło się w naszym mieście, podczas Festiwalu Otwarte Ogrody, kiedy to autor gościł w otwartym dla wszystkich  domu Jolanty Karpińskiej-Warzechy. Już wówczas jego teoria na temat życia Chopina w Paryżu w latach 1831-1832 spotkała się z ogromnym zainteresowaniem. Ponownie mieliśmy okazję spotkać się z autorem w Bibliotece na Koszykowej, gdzie odbyło się spotkanie autorskie, połączone ze sprzedaż jego książki. Stąd jej obecność w naszej Bibliotece.

Przedpiekle sławy to książka o Chopinie, ale także wielobarwny obraz Paryża ogarniętego epidemią cholery. Paryża, który bez entuzjazmu przyjął młodego polskiego artystę. Paryża, z mansardą na piątym piętrze, do którego istnienia szanujące się kamienice nie chcą się przyznać. Mansardy, na której w jednym z nieogrzewanych mieszkań przebywał nasz sławny rodak. W listach do rodziców pisał, że mieszka wspaniale, a uroczy widok na Paryż dodaje mu sił. Jak opowiada autor, uspakajał tym stwierdzeniem swych rodziców, bo Paryż widziany z okien mieszkanka, nie był tym o jakim się pisze i wspomina, raczej „mało elegancki”, a głód i zimno tego lokum doskwierały Fryderykowi codziennie. Pociechą był jedynie widok na paryskie „twierdze muzyki”.  Były to między innymi: konserwatorium paryskie, dom państwa Pleyelow – właścicieli fabryki fortepianów lub pałacyk księstwa Clary, u których miał przyjemność grywać wcześniej w posiadłości pod Pragą. Zdziwieniem napawa fakt, że artysta nie poddał się epidemii, chociaż warunki w jakich mieszkał i nieustający brak pieniędzy, mogły się temu przyczynić.

Najciekawszym wątkiem publikacji jest jednak sprawa pierwszego koncertu Chopina. Piotr Witt odkrył bowiem, że koncert odbył się 30 grudnia 1832 roku w „Rezydencji Monako” (ówczesnej ambasadzie Austrii). „Jego kariera paryska czyli jego kariera w ogóle – pisze Piotr Witt -zaczęła się więc w przyszłej ambasadzie Polski we Francji”. To wszystko i o wiele więcej napisał Piotr Witt. Wszystko zaczęło się jednak od jego monografii Hȏtel de Monaco. „Dodatkową zaś przyczyną, dla której został do tego zadania wybrany, była pewna depesza. Została ona zaszyfrowana i wysłana z ambasady polskiej w Paryżu do sztabu głównego (generalnego) w Warszawie 24 sierpnia 1939 roku o godzinie 22,30. Jej treść ? «Z pewnego źródła: toczą się intensywne rokowania niemiecko-sowieckie; początek akcji wojskowej przeciwko Polsce przewidziany na 26-28 VIII. 1939. 4.IX. 1939 zaś – przybycie (Niemców) nad starą granicę niemiecko-rosyjską.» Depeszę zaś zaszyfrował i wysłał oficer ochrony ambasady. Nazywał się Zdzisław Witt. I był ojcem Piotra” (Z.Broniarek-Plotki, płotki i grube ryby).