Wisława Szymborska 1923-2012. Wspaniała poetka, laureatka Nagrody Nobla, cudowny i ciepły człowiek

Powiększ obrazZdjęcie ze strony http://malnova.esperanto.pl

Urodziła się 2 lipca 1923 roku w Kórniku pod Poznaniem. Ukończyła Gimnazjum Sióstr Urszulanek w Krakowie. Maturę złożyła w 1941 roku na tajnych kompletach. Dwa lata później w obawie przed wywózką na roboty do Niemiec zatrudniła się na kolei jako urzędniczka. Już w 1945 roku zadebiutowała na łamach „Walki”, dodatku do „Dziennika Polskiego”, wierszem Szukam słowa. W tym samym roku, jesienią rozpoczęła studia na Uniwersytecie Jagiellońskim.                           

W 1948 roku wyszła za mąż za poetę, tłumacza, krytyka literackiego – Adama Włodka. Małżeństwo nie trwało długo, po rozwodzie jednak oboje pozostali przyjaciółmi. W tym okresie została Szymborska szefem działu poezji w tygodniku „Życie Literackie”. Publikowała swe wiersze w prasie literackiej, wydała też pierwszy tomik Pytania zadawane sobie. Nie politykowała, ale wspierała inicjatywy inicjujące wolne i pozbawione fałszu myślenie. Jak sama mówiła: – „nie mam uczuć zbiorowych, … nie potrafiłam nigdy nigdzie przynależeć”. Po ogłoszeniu stanu wojennego zniknęła z „Życia Literackiego”. Rozpoczęła wówczas współpracę z „Tygodnikiem Powszechnym”. Pisała, żyła pisaniem i żyła po prostu, kochała w sposób niezwykły, wydawała kolejne tomiki wierszy, czasem przestając na jakiś czas, ale zapisując w swym zeszycie: myśli, słowa, kreśli obrazy.                                                                                                                                                                

3 października 1996 roku Szwedzka Akademia przyznała Wisławie  Szymborskiej Literacką Nagrodą Nobla. 10 grudnia tegoż roku w Sztokholmie Wisława Szymborska odebrała nagrodę i uczyniła to pomimo, że nie lubiła zgromadzeń, publicznego istnienia. Rozdawała autografy, odpowiadała na uśmiechy i zainteresowanie, czego wcześniej nie doznawała. Dzięki tej „sławie” zyskała kilku nowych przyjaciół.                                                                             

Chorowała pisząc, nie poddawała się do końca, uśmiechała się siedząc w szarym dymku z papierosów. Zmarła mając 89 lat. (na podstawie artykułów „Gazety Wyborczej” z dnia 02.02.2012 r.)