Aleksander Sołżenicyn (1918-2008)

Aleksander Sołżenicyn (1918-2008) – człowiek, który odwraca znaczenie epoki. Wykazał, że słowo jest mocniejsze od materii, zmienia naturę i charakter człowieka, uczy pamiętać i chronić rzeczy najbardziej wartościowe w życiu każdej istoty ludzkiej. Utalentowany pisarz, świadek historii. Wielki człowiek kultury europejskiej.
Archipelag Gułag – kilkutomowa powieść ociekająca ludzkim cierpieniem. Książka jako pamięć o zbrodni zamkniętej w słowach, nieszczęście wielu ludzi spisane jako odrębna, zwarta historia, w końcu tragedia samego autora, kara za świadectwo prawdy.

Prawie dwadzieścia lat spędził Sołżenicyn 8 kilometrów od Cavendish w amerykańskim stanie Vermont, gdzie schronił się przed światem. Objęła go wówczas ostra krytyka emigracyjnych pisarzy. Samotny na obczyźnie, ekspulsowany z kraju w 1974 roku, bardzo szybko podpadł jednak bardziej potężnym niż świat literacki ludziom. Naraził się wolnej prasie. Zarzucił Zachodowi rozpasanie konsumpcyjne, ogłupianie społeczeństw popkulturą, zanik ideowości. Krytykował parlamentaryzm, liberalizm, pluralizm wolności intelektualnej. Nie zrozumiano go, zapomniano, że jeszcze w ZSRR pisał o wolności: to samouszczuplenie, samoograniczenie dla dobra innych. Cywilizacji zachodniej nie zaakceptował nigdy. W 1980 roku wołał ze swej samotni: “Walczylem o prawo do tego, by cały świat mógł się dowiedzieć o archipelagu Gułag, o sprzeciwie narodu, o milionach ofiar, o głodzie z 1933 roku i zdradzie 1945. Ale my przeżyliśmy ciężkie lata, więc odczuwamy jako obelgę, gdy prasa informuje nas, że byłego premiera brytyjskiego operowano, lub opowiada, jaką kołdrę ma Jacqueline Kennedy i co najchętniej pije jakaś piosenkarka”.

Do Rosji pisarz powrócił 27 maja 1994 r.. Wywołało to ogromne emocje. Pisano wówczas: “Wszyscy znają jego nazwisko, ale nikt nie czyta jego książek. Nasz Wolter z Vermontu jest duchowym pomnikiem, wieszakiem przy wejściu…” W Rosji pokazał się na chwilę na scenie publicznej i zaraz zniknął. Nie podobała mu się ta zmieniona Rosja. W filmie z jego podróży do Władywostoku mówił więcej o Rosji niż można znaleźć w dziesiątkach książek.
Kontrowersyjny, pamiętany, zapomniany, wielki…

Źródło: Aleksander Sołżenicyn: mit proroka. Krzysztof Masloń. Rzeczpospolita, wtorek 5 sierpnia 2008 r., nr 182