Jarosław Iwaszkiewicz – 28 rocznica śmierci

Poeta, prozaik, dramatopisarz, eseista i tłumacz. Urodzony 20 lutego 1894 we wsi Kalnik na Kijowszczyźnie, zmarł 2 marca 1980 w Warszawie.
“Jest to świetny prozaik i pisarz najzupełniej oryginalny. Nie umiem inaczej określić wrażenia pewnych opisów rzucanych tu i tam w utworach tego poety, jak przyrównując je do błękitu oddalenia. Ten to błękit nadaje barwę całej ziemi ukraińskiej, gdzie się przydarzają najpospolitsze historie młodości, opowiadane ze szczerością wyznań Jana Jakuba Rouseau, z niewymowną prostotą poufnych zwierzeń do ucha ukochanej kobiety…” (Stefan Żeromski)

“Przystań Stawisko” – fragment biografii politycznej przygotowywanej przez Marka Radziwona ( z miesięcznika “Twórczość” luty 2007)

Sam Iwaszkiewicz po wyprawieniu córek w bezpieczniejsze, jak sądził, miejsce, zdecydował, że pozostanie jeszcze w domu. Wtedy też na Stawisko przyszły pierwsze życiowe niewygody. Nie odbywały się już targi w Grodzisku, wielu sąsiadów przychodziło do Iwaszkiewiczów po ziemniaki i mleko, zaczynało brakować podstawowych produktów. Ale zmartwienia bytowe z początków jesieni 1939 roku nie były jeszcze tak uciążliwe, jak te, które dopiero miały nadejść.
Inni też ratowali się, jak mogli. W nocy z 5 na 6 września Warszawę opuścił Jerzy Andrzejewski. Wspólnie z rodziną Stefana Otwinowskiego i Eryka Lipińskiego dotarł do Józefowa. W połowie września znalazł się we Włodawie i zamierzał forsować Bug, ale już nie zdążył. 17 września uczynił dalszą ucieczkę na Wschód bezsensowną. Także 6 września z Warszawy wyjechała Zofia Nałkowska. Razem z Polą Gojawiczyńską wymogła na Michale Grażyńskim, ministrze informacji i propagandy urzędującym w Prezydium Rady Ministrów, miejsce w ostatnim bodaj pociągu ewakuacyjnym przygotowanym dla pracowników ministerialnych. Na Dworcu Gdańskim zobaczyły – jak zapisała Zofia Nałkowska w “Dzienniku” – “[…] zafrasowanego Rusinka z żoną, córeczką i służącą. Poza tym dziennikarze i woźni MSZ z papierami”. Michała Rusinka umieścili w pociągu znajomi z Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego:
“Niedawni moi koledzy z tego resortu proponowali, bym nie zwlekając zabrał się z całą rodziną i wsiadł w ich pociąg. […] Ten przedział, w którym siedzieliśmy czy spaliśmy, zbici na kupę w dziesiątkę, był jakimś naszym przytuliskiem”.