Tajemnice miesiąca grudnia

Powiększ obraz
« »

Kolęda
(ze “Złotej Czaszki”)
Chrystus Pan się narodził,
Świat się cały odmłodził
Et mentes;
Nad sianem, nad żłobeczkiem
Aniołek z aniołeczkiem
Ridentes;
Przyleciały wróbelki
Do Panny Zbawicielki
Cantantes;
Przyleciały łańcuchy
Łabędzi, srebrne puchy
Mutantes;
Puchu wzięła troszeczkę,
Zrobiła poduszeczkę
Dzieciątku;
Potem Go położyła
I sianem Go nakryła
W żłobiątku.

Juliusz Słowacki
(1809-1849)

Chociaż dni są jeszcze krótsze, noce jeszcze dłuższe, nastrój grudnia jest odmienny od nastroju listopada. Uroczysta odświętność cechuje ostatni miesiąc roku. Przyczyniają się do tego Gody i śnieg. Na czym polega czar śniegu? Że cichy, następnie biały… Biel to czystość i niewinność. Tęsknota stworzenia za utraconą przez grzech czystością.

Oczekiwanie stanowi istotę grudnia. Oczekiwanie na Gody.
Gody to coś więcej niż biesiada, obchód. To stan szczęśliwości. Ludzie dalecy od czystości śniegu w przedświtowym mroku śpieszą na roraty. Czeka świat. Czeka wszelkie stworzenie. Adventus. On przyjdzie.
 
Szczególny urok otacza postać grudniowej patronki – Barbary. Nie z Polski rodem to dziewczynka, zamknięta w lochu przez ojca poganina i z lochu wypędzona na śmierć. Lecz jak ją pominąć, co trzecia panna w Polsce zwie się Basia, a górnicy czczą w Barbórce swoją opiekunkę serdeczną. Święta Barbara należy do rzędu czternastu Orędowników, mających stałe dyżury ratownicze nad światem, jest przy tym patronką dobrej śmierci i kto się do niej zwróci, nie umrze bez sakramentów. Dlatego górnicy miłują Barbarę. Była też święta Barbara patronką polskiego podziemia w czasie okupacji niemieckiej.
 
Polska przeżywa głęboko radość nocy betlejemskiej, łącząc po swojemu stare wierzenia z nowymi. Wilia, wieczerza o charakterze sakralnym, jest tak mocno związana z nami uczuciowo, że w oczach Polaków przesłania właściwe święto. Potrawy wigilijne, sposób ich przyrządzania, kolejność są tradycyjne, symboliczne, niezmienne. Z pradawnych czasów wywodzi się kutia. Pszenica znamionuje sytość, mak spokojny sen a miód słodycz. Kulminacyjnym momentem wieczerzy jest dzielenie się opłatkiem, zbliżające oddalonych, łączące umarłych z żywymi. Siano rozesłane na stole przywodzi na myśl stajenkę, a wyciągane pojedyncze źdźbła wróżą długość żywota. Jedno miejsce wolne tradycja zostawia dla „zagórskich panów”. Ktokolwiek je zajmie będzie przyjęty prze biesiadników jak brat.
Każde zdarzenie tej nocy jest wróżebne i doniosłe. O północy zwierzęta rozumieją ludzką mowę i odpowiadają na pytania ludzkim głosem.
Wieczór świętego Szczepana zwie się „szczodry wieczór”.
Drzewko, śliczna ozdoba świąt Bożego Narodzenia, szczyci się starą, jak kutia, tradycją. Pochodzi od aryjskiego „drzewa życia”, którego ślady w sztuce i obyczajowości znajdziemy wszędzie. Niegdyś w polskich chatach w czasie Godów zawieszano u pułapu świetlicy ścięty czubek jodły lub świerku, wierzchołkiem ku dołowi, ustrojony w tradycyjne wydmuszki z jaj, piernikowe figurki, jabłka i „światy” z opłatka. W XIX wieku burżuazja polska została oczarowana „Choinką” niemiecką. Stosunkowo szybko choinka przeszła z salonów do chat, wypierając ubogą krewniaczkę, „jodełkę”. Wystrojone drzewko pozostaje w mieszkaniu obowiązkowo do Trzech Króli.
 
Źródło: Zofia Kossak. Rok polski: obyczaj i wiara. Warszawa: PAX, 1997