Prośba do świętego Mikołaja

Święty Mikołaj to bardzo zapracowany i niezwykły patron. Chociaż biskupem został podobno przez przypadek, to właśnie on jest teraz opiekunem księży i mnichów. Nie napisał nic nigdy, lecz ma pod swoją pieczą literatów. Jest patronem więźniów, żeglarzy, panien bez posagu, a wreszcie dzieci.

To święty, który być może nigdy wilka nie widział na oczy, strzeże nas jednak przed nimi. W dawnej Polsce chłopi przynosili mu z tego powodu do kościołów dziękczynne wieńce ze lnu i konopi, nie zapominając o ofiarach czynionych z kur czy baranów. Pisał Wacław Potocki:
Starym ksiądz pleban mówił z ambony zwyczajem,
Niech się każdy podzieli ze świętym Mikołajem;
Nie chce li kto w dobytku szkody mieć od wilka,
Więc mu pośle barana, gęsi i kur kilka.
Wszędzie lubiano biskupa z dalekiej Myry i opowiadano o nim liczne, urokliwe legendy. To przynosił on po kryjomu złote bryły dziewczętom, aby miały posag, to wytrącał katu miecz z dłoni i uwalniał skazańców. Innym razem ratował okręty podczas burzy, własnymi rękoma wyciągając je z topieli lub po prostu roznosił dzieciom miodowe placuszki. Dzisiaj my także szanujemy i lubimy świętego Mikołaja i chociaż nie składamy mu wieńców i nie czcimy postem, to wszak jesteśmy radzi, że tak jak przed laty, siwy, dobroduszny, hojny, a przy tym obdarzony świetną pamięcią, nadal nie zapomina o naszych domach.